Jesień w domu z kotem to sezon, w którym pojawia się kilka nowych zagrożeń, i to akurat takich, o których mało kto myśli. Zapachowe świece na parapecie, chryzantema kupiona przy okazji zakupów na Wszystkich Świętych, znicze czekające w przedpokoju na wyjazd na cmentarz. Dla nas to dekoracja i tradycja, dla kota potencjalny problem. Poniżej, co warto wiedzieć, zanim jesienne zakupy trafią na stół.
Chryzantemy: ładne, ale nie dla kota
Chryzantema jest rośliną toksyczną dla kotów. Zawiera związki, które po zjedzeniu liści albo kwiatów powodują u kota ślinienie, wymioty, biegunkę, czasem apatię i problemy z koordynacją. Zwykle nie kończy się to dramatycznie, bo roślina jest gorzka i kot rzadko zjada dużo, ale wizyta u weterynarza po nocy z wymiotującym zwierzakiem to i tak scenariusz, którego lepiej uniknąć. Dotyczy to zarówno doniczkowych chryzantem kupowanych na groby, jak i ciętych w wazonie.
Rozwiązanie jest proste: chryzantemy na cmentarz kupuje się w drodze na cmentarz, nie tydzień wcześniej „do przechowania na balkonie", jeśli kot ma tam wstęp. A jeśli roślina musi postać w domu, zamknięty pokój albo wysoka szafka, na którą kot nie wskakuje, choć w przypadku kotów to zawsze optymistyczne założenie. Podobnie ostrożnie warto podejść do wrzosów w osłonkach i jesiennych bukietów z jarzębiną, które kot potrafi obgryzać z nudów.
Świece i znicze w mieszkaniu
Zapalona świeca na stole i kot na tym samym stole to klasyczny sposób na przypalone wąsy, w gorszym wariancie na przewrócony świecznik i osmalony obrus. Koty nie rozumieją ognia, a płomień przyciąga ich uwagę tak samo jak każda ruchoma rzecz. Zasady są dwie: świece pali się tylko w pomieszczeniu, w którym ktoś jest, i tylko w miejscu, do którego kot nie ma dostępu skokiem z krzesła albo parapetu. Świece w wysokich szklanych lampionach są bezpieczniejsze niż płaskie podgrzewacze, bo płomień jest osłonięty z boków.
Drugi temat to świece zapachowe. Koty mają wrażliwy węch i część olejków, zwłaszcza eukaliptus, drzewo herbaciane, cynamon i cytrusy, jest dla nich drażniąca, a w większych ilościach szkodliwa. Jeśli po zapaleniu takiej świecy kot wychodzi z pokoju albo kicha, to nie kaprys. Lepiej wybierać świece bez zapachu albo wietrzyć pokój po zgaszeniu. Kominki zapachowe z olejkami są jeszcze gorsze, bo olejek paruje w stężeniu większym niż ze świecy.
Znicze stojące w kartonie w przedpokoju wydają się niegroźne, ale kot potrafi wyjąć wkład parafinowy i go pogryźć. Parafina nie jest silnie trująca, ale kawałek knota z metalową blaszką już tak, bo może utknąć w przewodzie pokarmowym. Karton ze zniczami niech stoi zamknięty albo w szafie.
Reszta jesiennych zakupów
- Kasztany i żołędzie — przyniesione z parku jako dekoracja, dla kota to zabawka, którą można połknąć. Kasztany zawierają też związki drażniące przewód pokarmowy.
- Dynie ozdobne — same w sobie bezpieczne, ale gnijąca od spodu dynia po trzech tygodniach na parapecie już nie. Warto sprawdzać.
- Lampki na baterie — kabel do gryzienia i baterie guzikowe w zasięgu łapy. Guzikowe baterie połknięte przez kota to nagły przypadek weterynaryjny.
- Koce i poduszki z frędzlami — frędzle i sznurki koty połykają wyjątkowo chętnie, a nitka w jelicie to jeden z częstszych powodów operacji u młodych kotów.
Co zrobić, gdy kot coś zje
Jeśli kot obgryzł chryzantemę albo połknął coś z listy wyżej, nie czekaj na objawy i nie wywołuj wymiotów na własną rękę. Zadzwoń do weterynarza, powiedz, co i ile zjadł, i postępuj według instrukcji. Przy roślinach warto mieć pod ręką nazwę gatunku, przy świecach opakowanie ze składem. Większość takich sytuacji kończy się dobrze, jeśli reakcja jest szybka. A najlepiej, żeby ich w ogóle nie było: chryzantema w bagażniku, świeca w lampionie, karton ze zniczami w szafie. Kot będzie miał wtedy jesień spokojniejszą niż my.














